Audyt bloga w babskim stylu – czy to dobry pomysł?

audyt bloga

O tym, że biznes kobiecy i męski znacząco różnią się od siebie, można przekonać się, chociażby odwiedzając grupy biznesowe na Facebooku skierowane do przedsiębiorców różnych płci. Kobiece biznesy są ładniejsze i bardziej dopracowane, jeśli chodzi o szczegóły, natomiast męskie bardziej odważne i zaawansowane techniczne. Choć chcemy być jak najbardziej podobni do siebie i tak samo skuteczni w działaniu jest to niezmiernie trudne, ponieważ nawet słowa oznaczają dla nas zupełnie coś innego 🙂

Audyt Bloga – skąd wziął się pomysł?

W październiku 2017 roku jeden z klientów oddał mi pod opiekę swojego bloga firmowego. Zlecenie obejmowało stworzenie i publikację 2 tekstów miesięcznie. Sprawa jasna i bezproblemowa. Kiedy jednak zajrzałam na blog okazało się, że potrzebuje on drobnych zmian, ponieważ jego wygląd i funkcjonalność pozostawiają wiele do życzenia.  Potencjalny klient wchodzący na stronę widział wiele zdjęć i kilka krótkich podpisów, które niewiele mówiły o fotografiach. Nie było podziału na kategorie, ani przekierowań do innych treści. Brakowało również wyodrębnienia leadów, przez co na głównej stronie pojawiały się cale wpisy. Postanowiłam zaproponować gratisowe wprowadzenie poprawek. Klient zgodził się, a ja byłam zadowolona, ponieważ praca z blogiem, który dobrze się prezentuje jest znacznie przyjemniejsza.

Kiedy przeglądałam bloga klienta przyszedł mi do głowy pomysł, że może warto zaoferować innym usługę audytu blogów, właśnie pod kątem klienta/czytelnika.  Jestem osobą, której pewność siebie jest dość nikła, więc zanim zdecydowałam się na wprowadzenie takiej pozycji do oferty najpierw rozejrzałam się w sieci jak wyglądają audyty oferowane przez innych. Większość ofert darmowych audytów opierała się na sprawdzeniu strony internetowej pod kątem linkowania, szybkości ładowania, pozycji w wyszukiwarkach. Tylko Lena Murawska zaoferowała audyt bloga pod względem atrakcyjności dla czytelnika. Postanowiłam z niego skorzystać i sprawdzić jak ocenia moją stronę osoba z zewnątrz specjalizująca się wprowadzeniu blogów.

Trzy tygodnie temu stwierdziłam, że skoro ktoś proponuje taką formę audytu, może mój pomysł sprzed ponad pół roku nie jest taki głupi i warto spróbować swoich sił w sprawdzaniu blogów firmowych.

… no i spróbowałam

Przez kilka kolejnych dni przygotowywałam się do oferowania audytu blogów firmowych. Stworzyłam grafiki i stronę lądowania. Powstał formularz audytu i nawet moje JA nastawiło się pozytywnie do pomysłu. W sumie pomysł jak pomysł, jak się uda super, jeśli nie, nie stracę fortuny, a jedynie wiarę w swoje pomysły.

Wczoraj przed południem postanowiłam pokazać światu swoją usługę i wrzuciłam post z informacją o niej w grupie na Facebooku dotyczącej startupów.  Niestety okazało się, że mój pomysł nie jest tak cudowny jak myślałam. Panowie, którzy udzielali się w dyskusji sprawili, że straciłam zupełnie poczucie sensu podejmowanych przeze mnie działań. Przez większość dnia czułam totalną porażkę. Zero zainteresowania moją propozycją, a za to długa lista uwag, czego to ja nie wzięłam pod uwagę, o czym nic nie wiem itd. Nie pozostało mi nic innego jak poddanie się i rezygnacja z dalszej dyskusji. W pewnym momencie miałam ochotę usunąć post, ale ostatecznie stwierdziłam, że przecież nic złego nie zrobiłam. A poza tym pewnie już po kilku godzinach post utonie w setkach innych komentarzy i nikt na niego nie spojrzy.

Pomysł beznadziejny i do niczego, ale…

Jestem stu procentową kobietą i, niestety, emocje bardzo często biorą górę nad rozsądkiem. Tym razem też tak było. Postanowiłam nie zaglądać na grupę, choć co chwila przychodziły powiadomienia, że pojawiają się kolejne komentarze. Całe popołudnie miałam bardzo kiepski humor i czułam się paskudnie. Właściwie nic się nie stało, ale chyba lepiej jest być chwalonym niż krytykowanym. Na szczęście jakoś dotrwałam do wieczora. Postanowiłam zerknąć na komentarze – jak się okazało większość z nich była merytoryczna i nie nastawiona przeciwko mnie – a to jednak ulga 🙂 . Ale o wiele bardziej spodobało mi się zainteresowanie jakie wywołał mój post. Przekierowywał on do strony lądowania zbudowanej w systemie MailerLite i zgodnie ze statystykami ponad 100 osób tam zajrzało. Chyba nie mogłam liczyć na większą popularność 🙂 po jednym poście. Pojawili się również zainteresowani darmowym audytem bloga.

Podsumowanie

Dziś po raz kolejny przekonałam się, że warto wierzyć w swoje siły i próbować realizować swoje pomysły. Raz są one lepsze innym razem gorsze, ale nikt nie przekona się o tym nie poddając ich próbie. Czy mój audyt blogów jest dobrym pomysłem tego jeszcze nie wiem, ale z pewnością jest wart dyskusji, skoro takowa się odbyła i zaangażowała do wejścia na stronę tylu zainteresowanych 🙂 .

 

Jeśli masz ochotę skorzystać mojego audytu – po prostu się zgłoś klikając w obrazek 🙂

audyt bloga firmowego

Leave us a Message