Bardzo straszny początek

Obecnie mamy spory problem ze słowem pisanym. Większość młodych ludzi o literach wie tyle, że „są”. Niewiele osób potrafi sprawnie wypowiadać się ustnie, nie mówiąc już o pisaniu. Szkoła przestała uczyć  pisania nawet najprostszych rzeczy takich jak chociażby „podanie” czy „oświadczenie” dotyczące  najbardziej banalnej sprawy.

 

Uważa się powszechnie, że nie ma takiej konieczności, ponieważ w sieci znajdzie się z pewnością odpowiedni wzór pisma, do którego wystarczy wstawić dane i tyle. Oczywiście nie każę pisać każdego dokumentu urzędowego samodzielnie, ale internet stał się drogą na skróty. Brak kontaktu ze słowem pisanym to problem nie tylko najmłodszego pokolenia. Z tym zjawiskiem mamy do czynienia już od ponad dwudziestu lat. Odkąd pojawiły się ekranizacje lektur, mało kto marnuje czas na czytanie. Odkąd w sieci można znaleźć prawie wszystkie informacje, aczkolwiek często wątpliwej jakości,  niewiele osób siada z podręcznikiem w dłoni. Natomiast o czytaniu „dla przyjemności” to już lepiej zapomnijmy.  Może więc warto zadbać, aby to, co się jeszcze czyta było napisane poprawnie? Może warto pokazać wszystkim dookoła, że na stronie firmowej warsztatu samochodowego, lekarza dentysty czy sklepu z zabawkami nie powinno być błędów ortograficznych, a na portalach informacyjnych szanuje się gramatykę i formy stylistyczne?

 

Myślę, że już czas na przebudzenie się ze słownego marazmu. Zachęcam wszystkich właścicieli stron internetowych, aby zwrócili uwagę na jakość treści które tam umieszczają. W przyszłości może przeczytać je wasze dziecko, a na koniec pojawi się z wypracowaniem w ręce, w którym przeczytacie: „Moja mama jest spżedawcom, a tata ma pżedsiembiostwo, gdzie robi sie buty”, a maluch na swoje usprawiedliwienie powie Wam, że nie było edytora tekstowego, który poprawiłby błędy 🙂 .

 

Po tak strasznym wstępie zaczynamy poznawać piękno świata opisanego słowem.

 

Leave us a Message