Leniwy czytelnik – co to oznacza dla copywritera?

Jako czytelnik internetowych tekstów jestem bardzo leniwa. Nie ma co się oszukiwać, jeśli to tylko możliwe ograniczam czytanie do minimum. Oczywiście nie mówię tu o książkach, ale o tekstach informacyjnych, artykułach, wpisach blogowych, newsach. Skoro ja – czytelnik- jestem tak leniwa, to copywriter musi zrobić wszystko, aby zachęcić mnie do czytania, co wcale nie jest łatwe.  Jak napisać tekst, który zmusi mnie do czytania?

Tytuł

Z własnego doświadczenia wiem, że zaglądam wyłącznie do tekstów, których tytuł mnie zainteresuje. Niestety nawet najlepszy tekst nie ma szans, jeśli nie przyciągnie mojej uwagi swoim tytułem. I tutaj pojawia się zagwozdka dla osoby piszącej tekst – jaki tytuł zachęci internautę do czytania? W sieci jest wiele poradników mówiących jak stworzyć super tytuł, tyle tylko, że to chyba, nie zawsze działa. Czasami trzeba posłuchać własnej intuicji (ale to tylko moje zdanie 🙂 )

Lead

Najbardziej denerwuje mnie, kiedy krzykliwy tytuł ma się nijak do tekstu, który  znajduje się poniżej. Częstą praktyka jest tworzenie szokujących tytułów tylko po to, żeby internauta zajrzał na stronę. Potem, po przeczytaniu 2-3 zdań wstępu okazuje się, że „skandaliczne słowa Pani X” to powiedzenie przez nią Panu Y dzień dobry. Lead w tekście to rozwinięcie tytułu i krótka informacja co będzie dalej. To część, którą czytam, jeśli już kliknę w tytuł, jeśli jest napisany dobrze to bardzo możliwe, że przeczytam także część dalszą artykułu.

Tekst

Jako leniwy internauta powiem, że nie lubię czytać długich artykułów pisanych ciurkiem. Komputerowy monitor czy ekran telefonu znacznie utrudniają czytanie. W przypadku drukowanej prasy długie akapity tekstów nie przeszkadzają i łatwiej jest zrozumieć czytany tekst niż w wersji elektronicznej. Dlatego moją złota zasadą jest pisanie artykułów podzielonych na niewielkie części. Moim zdaniem łatwiej się taki tekst czyta i tyle.

Nagłówki

Moje lenistwo czasami nie zna granic i dlatego zamiast czytać tekst przeglądam tylko nagłówki. Jeśli mnie zainteresują – czytam cały akapit. Jeśli nie, przeglądam stronę dalej albo szukam innego artykułu. Skoro ja tak robię, to pewnie inni również, dlatego pisząc teksty zawsze dodaję nagłówki. Być może inni czytelnicy artykułów w sieci nie odbiegają ode mnie w swoim lenistwie.

Zakończenie

Czytanie artykułów po łepkach ma swoje wady i zalety. Głównym atutem jest to, że coś przeczytałam, ale za to wadą jest fakt, że nie zawsze wszystko pamiętam. Dlatego warto pisać podsumowania. Jeśli tekst jest krótki wystarczy kilka zdań. Taki leń jak ja z pewnością przypomni sobie, co autor chciał mu przekazać.

Zawód copywritera nie jest łatwy. Trzeba tyle zachodu, aby zainteresować czytelnika i przekonać go, że tekst warto przeczytać. Oczywiście zakładam, że tylko nieliczni internauci są tak leniwi jak ja, ale kiedy piszę, muszę wziąć pod wszystkich. Mam nadzieję, że moje lenistwo czytelnicze sprawi, że to, co napisze przemówi do takich leni jak ja 😉

Comments

  1. Ja również nie znoszę clickbaitów. Ale z nagłówkami mam z kolei tak, że prawie wcale nie zwracam na nie uwagi, ledwo przejeżdżam wzrokiem, skupiam się na głównym tekście – może nie jestem leniwa? 😀

  2. Też nienawidzę clickbaitowych tytułów. Mam ochotę iść do osoby, która to pisała i nią potrząsnąć. Trochę mnie uspokoiłaś, bo stosuję się do Twoich rad intuicyjnie. Bardzo fajny, krótki i konkretny tekst 🙂

  3. Hej,
    Pytam serio i bez żadnej złośliwości – jakie znaczenie ma fakt, czy czytelnik przebrnął przez cały tekst? Przykład: prowadzę bloga i profity, które do mnie spływają, wynikają z kliknięć (bo ktoś się u mnie reklamuje, bo coś mi daruje, bo coś dla niego testuję). Dokładniejszy przykład: dostaję produkt X wzamian za to, że go zrecenzuję. Co MNIE obchodzi, czy ktoś przeczytał recenzję od początku do końca?
    Ustosunkujesz się do tego?:- )
    Pozdrawiam,
    Agnieszka

    1. Jak pisałam jestem okropnym leniem czytelniczym i dlatego piszę ze swojej perspektywy 🙂 Przede wszystkim, jeśli Twój wpis mnie zainteresuje i przeczytam go do końca, to masz szanse na to, że wrócę i przeczytam kolejny wpis, a być może stanę się Twoją fanką 😉 Osobiście nie wracam na blogi, które zniechęcą mnie swoją treścią lub wyglądem. Tu podkreślam, że to moje zdanie, być może inni internauci robią inaczej.
      Zakładając, że takich jak ja, wybrednych czytelników, jest więcej, to pisząc dobre teksty masz szanse na to, że będziemy wracać i polecać Twoje wpisy znajomym. To sprawi, że na blogu pojawi się więcej, a na pewno bardziej zaangażowanych, czytelników. Z czasem będziesz mogła negocjować wyższe stawki z reklamodawcami, albo sprzedawać produkty zakładając swój sklep albo za pomocą programów afiliacyjnych.

Leave us a Message