Po co kupować, jak można zrobić samemu?

rękodzieło

Dzisiejszy wpis jest z nieco innej beczki. Będzie bardziej osobiście i temat też nieco mniej copywritingowy. Chodzi o pewność siebie i umiejętność sprzedaży. Osobiście od zawsze miałam z tym problem, choć w ostatnim czasie coraz lepiej idzie mi zwalczanie tych dwóch wad.

Nic nie wiem, nic nie umiem…

Poczucie braku wiedzy, umiejętności czy doświadczenia w jakiejś kwestii dotyka każdego. Bywa, że powyższe twierdzenie jest w pełni uzasadnione, ale często jest to tylko brak pewności siebie. Choć piszę teksty od wielu lat, a zwroty zdarzają mi się niezwykle rzadko, podobnie zresztą jak uwagi dotyczące błędów czy stylu pisania, to ja, nadal uważam, że do ideału mi jeszcze daleko. Podobnie zresztą jest z wieloma innymi sprawami. Moje zdenerwowanie i nieprzyjemna uwaga skierowana do męża sprawia, że nie jestem super żoną, a zwrócenie uwagi dzieciom, to oznaka porażki wychowawczej. No może trochę przesadzam z tym negatywnym postrzeganiem siebie, ale często właśnie tak to działa. Pewnie wielu z Was ma tę nieprzyjemność odczuwania podobnej niepewności siebie.

Jak mogę sprzedać swoją pracę?

Skoro nie jestem dobrym copywriterem, a moje teksty (moim zdaniem) są średniej jakości, to jak mogę je sprzedawać? Jak mogę zarabiać na czymś, co nie jest idealne? Jak mogę wziąć pieniądze za kurs, skoro nie mam 10 dyplomów za osiągnięcia naukowe? Itd., itd. Takie podejście do sprawy sprzedaży swoich produktów i usług stanowczo nie ułatwia prowadzenia działalności gospodarczej. O czym wiem doskonale z autopsji.

Dlaczego, tego nie sprzedajesz?

A teraz anegdotka – rozmowa, którą odbyłam kilka tygodni temu. Dała mi sporo do myślenia, więc może i Tobie pomoże spojrzeć na świat z innej strony.

Jestem osobą, która stale musi mieć zajęte ręce. Albo coś piszę, albo gotuję, sprzątam, robię zakupy a w wolnym czasie dziergam, układam puzzle lub czytam. Nawet kiedy oglądam film w telewizji w ręku mam jakąś robótkę a na stoliku kolejne klocki do układania. Pewnego dnia pokazałam swoje wyroby znajomej, bardzo jej się spodobały. Zapytała dlaczego tego nie sprzedaję. A ja odpowiedziałam, że przecież nikt tego nie kupi. Kolejne pytanie brzmiało dość przewidywalnie „Dlaczego tak myślisz?”. A ja odpowiedziałam „bo ja bym tego nie kupiła”, „dlaczego?” „Po co wydawać pieniądze na coś, co można zrobić samemu?”. Na koniec usłyszałam „ale przecież nie każdy umie sam coś takiego zrobić.”

A może jednak się mylę?

Przez kilka dni zastanawiałam się nad tym, co podczas tej rozmowy usłyszałam. Może rzeczywiście znalazłby się chętny na dziergane buciki niemowlęce, gwiazdki choinkowe zrobione na szydełku czy koronkowe serwetki? Może warto zaryzykować i spróbować sprzedać swoje rękodzieło? Zobaczymy co będzie dalej, a na razie postanowiłam przestać zastanawiać się nad tym, co robię źle, co jest nie tak, czego mi brakuje. Czas na pisanie i sprzedawanie tekstów. Zarabianie na nich i wszelkich innych moich dziełach. A może nawet zdarzy mi się stworzyć kurs, który zachwyci początkujących copywriterów i pomoże im zacząć zarabiać fortunę na tekstach?

 

To na razie jeszcze mrzonki, ale już wkrótce mam zamiar zamienić je w rzeczywistość. Skoro udało mi się pisać teksty na blogu tak jak sobie zaplanowałam w styczniu, to może postanowienia z września też się uda spełnić. Jak myślicie?

 

Leave us a Message