Whitepress

Whitepress – platforma, która pozwala zarabiać na publikacji tekstów

Whitepress to jeden z wielu programów, które łączą reklamodawców z początkującymi wydawcami. Posiadacze blogów, serwisów tematycznych czy informacyjnych i wszelkich stron internetowych, na których publikowane są treści tekstowe mogą skorzystać z usług tego programu. Jest bardzo prosty w obsłudze, wypłacalny a do tego nie ma wygórowanych wymagań związanych z popularnością strony. Dzięki temu już początkujący blogerzy mogą zarobić niewielkie sumy. Whitepress to także świetna platforma do promowania swoich treści, ale o tym innym razem.

Co oferuje Whitepress?

Whitepress ma bardzo szeroką ofertę zarówno dla wydawców, reklamodawców jak i influencerów. Jego głównym zadaniem jest łączenie reklamodawców z wydawcami. Jest to wspaniała platforma dla początkujących blogerów i posiadaczy własnych stron internetowych, którzy jeszcze nie potrafią szukać chętnych do płatnej współpracy.

Jak rozpocząć korzystanie z platformy?

Korzystanie z platformy Whitepress jest bardzo proste. Wystarczy zarejestrować się na stronie Whitepress, wypełnić wszystkie rubryki dotyczące danych osobowych lub firmowych oraz strony, na której będą publikowane teksty. Następnie należy wybrać tematykę tekstów reklamowych, które mogą być publikowane na dodawanej przez blogera stronie. Wybór odpowiednich kategorii tematycznych jest ważny przede wszystkim dlatego, aby np. właściciel strony modowej nie otrzymywał zleceń od firmy produkującej śrubki czy bloczki budowlane itp. Ponadto konieczne jest stworzenie oferty dla potencjalnych reklamodawców. Tworzenie ofert na platformie jest również proste  – wystarczy wybrać najlepsze opcje z tych, które system daje nam do wyboru. Jedyną decyzją jaką trzeba podjąć w 100% samodzielnie jest kwota, którą chce się otrzymać za publikację tekstu sponsorowanego.

Warunki jakie trzeba spełnić, aby zostać przyjętym do programu Whitepress

Platforma Whitepress jest wygodnym narzędziem do zarabiania pierwszych pieniędzy na publikacji treści sponsorowanych. Nie oznacza to jednak, że przyjmowane są wszystkie strony internetowe zgłaszane przez ich administratorów lub właścicieli.  Aby strona została przyjęta musi spełniać kilka warunków. Podczas rejestracji właściciel musi przesłać aktualne statystyki strony. Aby została ona zaakceptowana ilość Unikalnych Użytkowników, którzy odwiedzają stronę w miesiącu musi wynosić min. 2500. Im więcej internautów odwiedza stronę tym lepiej. Kolejnym warunkiem jest systematyczne uzupełnianie strony o nowe treści. Aby blog czy serwis zostały przyjęte artykuły powinny pojawiać się co najmniej 2 razy w tygodniu. Podczas weryfikacji strony ważna jest też ilość treści unikalnych w stosunku do tekstów sponsorowanych. Im więcej tekstów redakcyjnych tym lepiej. Ocenie podlega również ilość komentarzy pojawiających się pod wpisami. Zgodnie z wytycznymi Whitepress sprawdzanych jest 10 losowych wpisów – im więcej z nich posiada komentarz tym lepiej.

O przyjęciu do platformy decyduje w głównej mierze ilość internautów odwiedzających stronę, ale podczas weryfikacji strony brane są pod uwagę wszystkie powyższe czynniki. Częstość publikacji, ilość tekstów redakcyjnych czy liczba komentarzy to elementy, na podstawie których strona wydawcy zyskuje punkty mające później przełożenie na rodzaj i jakość tekstów zlecanych przez reklamodawców. Ponadto im wyższa ocena serwisu tym wyższe stawki można zaproponować reklamodawcom, co też nie jest bez znaczenia.

Skąd wiadomo, że strona została przyjęta?

Po kilku dniach (a niekiedy godzinach) od momentu zgłoszenia strony, na podany adres mailowy przychodzi informacja o jej akceptacji lub odrzuceniu. Jeśli strona została odrzucona zgłaszający otrzymuje informację jaki był tego powód. Odrzucenie strony nie oznacza, że nie można jej dodać powtórnie. Aby po raz kolejny zgłosić raz odrzuconą stronę, należy naprawić wszystkie błędy, które zostały wymienione podczas pierwszej weryfikacji. Najczęściej należy zwiększyć ilość UU, zadbać o jakość nowych artykułów oraz zwiększyć ich częstotliwość.

Jak zacząć zarabiać na publikacji tekstów sponsorowanych?

Po pozytywnym przejściu weryfikacji i dodaniu oferty dla reklamodawców możesz zacząć zarabiać. Platforma Whitepress nie daje możliwości aktywnego poszukiwania reklamodawców. O kolejnych zleceniach decydują sami reklamodawcy, którzy wybierają najlepiej dopasowane do swoich potrzeb strony wydawców.

Informacje o zleceniach otrzymasz na podany podczas rejestracji adres mailowy. Z maila dowiesz się, którą ofertę wybrał reklamodawca, czyli co masz zrobić oraz ile za to otrzymasz. Ponadto w mailu znajdziesz link kierujący do konkretnego zlecenia, gdzie poznasz jego szczegóły.

Rozliczenie i wypłata zarobionych pieniędzy

Whitepress to platforma, która jest bardzo wygodna w użyciu. Interfejs jest intuicyjny i każdy laik sobie z nim poradzi. Jedną z zalet jest dział KASA, gdzie widać ile pieniędzy bloger ma na swoim koncie. Widoczna na panelu kwota zawiera podatek VAT. Jeśli wydawca nie jest płatnikiem tego podatku wystarczy, że najedzie kursorem na liczbę i pojawi się kwota netto. Aby wypłacić pieniądze należy wybrać opcję Wypłać i wysłać fakturę VAT lub wypełnić załączony rachunek (jeśli wydawca nie posiada działalności gospodarczej). Whitepress wysyła należną kwotę  najpóźniej na drugi dzień roboczy od daty otrzymania rachunku lub faktury.

Whitepress – z mojego doświadczenia

Platformę Whitepress  polecam, ponieważ sama z niej korzystam od kilku lat. Mam zarejestrowane w tej platformie kilka stron, z których każda przynosi mniejsze lub większe zyski. Dobrze skonfigurowane oferty zachęcają agencje reklamowe i firmy do reklamowania się nawet na małych serwisach czy blogach. Zaletą platformy jest również opcja rezygnacji z publikacji tekstu, który został zlecony przez reklamodawcę. Zdarzyło mi się kilkukrotnie, że teksty przysłane przez zleceniodawcę były napisane bardzo źle. Dbając o jakość swojego serwisu prosiłam o poprawienie treści. Niektórzy reklamodawcy stosowali się do moich próśb i po kilku dniach przysyłali tekst lepszej jakości. Byli i tacy, którzy rezygnowali z publikacji. Rezygnacja z moich usług wiąże się z utratą zarobku, niemniej jednak, moim zdaniem, warto dbać o jakość tekstów na swojej stronie, nawet kosztem utraconej zapłaty.

Przypuszczam, że czytelników, których zainteresowała platforma Whitepress ciekawi jak to jest z wypłatą pieniędzy – ale „tak naprawdę”. Muszę przyznać, że jak do tej pory nigdy nie musiałam czekać na pieniądze dłużej niż 1-2 dni robocze.

A co z zarobkami?

Jeden z serwisów, które prowadzę – nawiasem mówiąc stworzony właśnie pod Whitepress, zgłosiłam do platformy po niecałych  6 miesiącach od dnia założenia.  Już po kilku dniach od akceptacji pojawiły się pierwsze zlecenia. Przez kolejne  miesiące średni dochód ze strony wynosił ok.300 zł. Kwota być może niewielka, ale na domenę, hosting i waciki wystarczy 🙂

Strony nieco starsze i bardziej rozbudowane zarabiają znacznie większe kwoty, co wiąże się przede wszystkim z większą ilością czytelników oraz jakością samej strony.

Jeśli do tej pory nie zastanawiałeś się nad zarabianiem na swoich stronach to może właśnie nadszedł czas na podjęcie pierwszych prób. Zachęcam do skorzystania z możliwości jakie drobnym wydawcom daje platforma Whitepress.

 

* W treści artykułu podane są linki partnerskie do rejestracji na platformie Whitepress. Jeśli skorzystasz z nich podczas rejestracji pozwolisz mi uzyskać premię partnerską. To kolejny sposób zarabiania z pomocą Whitepress 🙂

zarabianie na blogu

Prowadzenie bloga – sposób na zarabianie pieniędzy

Powszechny dostęp do Internetu sprawił, że coraz większa rzesza ludzi zakłada i prowadzi swoje blogi. Dla jednych jest to miejsce, gdzie mogą podzielić się swoimi przeżyciami, inni traktują blog jak platformę sprzedażową, a jeszcze inni tworzą swój ekspercki image, przekazując wiedzę i doświadczenie czytelnikom. Niezależnie jednak od tego o czym jest blog zawsze można postarać się spieniężyć swoją pracę. Dziś kilka podpowiedzi jak zacząć zarabiać na blogu. Bardzo możliwe, że pierwsze przychody będą niewielkie, ale z biegiem czasu może się okazać, że pieniądze z bloga to całkiem dobry dodatek do pensji.

Wyświetlanie reklam

Najprostszą formą pozyskiwania przychodów z bloga jest wyświetlanie reklam. Wystarczy zapisać się do jednego z programów umożliwiających zarabianie w ten sposób. Wśród najpopularniejszych są Google Adsense oraz Adkontekst. Oba te programy udostępniają specjalne kody, które należy zainstalować na stronie. Po instalacji system sam dobiera reklamy, które będą wyświetlały się internautom. Właściciel strony otrzymuje zapłatę za każde kliknięcie w wyświetlaną reklamę. Z takiej formy zarobku może korzystać niemal każdy, niemniej jednak na godziwe pieniądze mogą liczyć przede wszystkim właściciele stron cieszących się dużą popularnością.

Polecanie produktów i usług

Wielu blogerów opisuje na swoich blogach produkty i usługi, z których na co dzień korzysta. Pokazywanie pozytywnych i negatywnych cech poszczególnych artykułów, porównywanie różnych marek produktów i ich ocena to także doskonały sposób na zarabianie. W sieci istnieje wiele programów przeznaczonych dla influencerów.  Można zgłosić się do jednego z nich i nawiązać współpracę z marką lub samodzielnie odezwać się do przedstawiciela sklepu czy producenta wybranych artykułów, które chce się promować.  O wysokości przychodów jakie można uzyskać biorąc udział w kampaniach influencerskich decyduje wiele czynników. Wśród nich jest ilość odbiorców bloga, ich zaangażowanie ale również dostosowanie programu do konkretnych odbiorców.

Publikacja treści sponsorowanych

Kolejnym sposobem zarabiania jest publikacja tekstów sponsorowanych. Jeśli Twój blog jest często odwiedzany, to możesz skorzystać z systemu Whitepress. Wystarczy zgłosić swoją stronę do oceny w tym systemie. Jeśli spełni ona wymagania, wówczas zostanie zaliczona w poczet wydawców. Następnie z poziomu panelu wydawcy bloger samodzielnie określa tematykę tekstów, jakie przyjmuje, ustala warunki i stawki dotyczące publikacji treści sponsorowanych. Potem pozostaje mu jedynie czekać na pierwszych zleceniodawców. Jeśli blog jest estetyczny z wyglądu, a treści w nim zawarte zachęcają do czytania można być pewnym, że znajdą się ochotnicy, którzy zdecydują się na publikację płatnego artykułu.

Poza systemem Whtepress w sieci istnieje jeszcze co najmniej kilka podobnych serwisów ułatwiających kontakt wydawców z reklamodawcami.  Współpracę reklamową można zawrzeć za ich pośrednictwem, można też spróbować własnych sił i wysłać propozycję współpracy do firm.

Afiliacja

Afiliacja to sprzedaż przez polecanie. Bloger na swojej stronie opisuje produkty i podaje linki partnerskie prowadzące do sklepów, w których można je nabyć. W zamian od każdej transakcji otrzymuje ustaloną kwotę pieniędzy. Najczęściej zapłata naliczana jest procentowo od wydanych przez klienta pieniędzy. Istnieją także programy afiliacyjne, w których bloger otrzymuje pieniądze za każdego pozyskanego zainteresowanego. Niekiedy jest to osoba, która wykupi wycieczkę, innym razem ta, która zapisze się na bankowy newsletter albo zechce porozmawiać z konsultantem o ubezpieczeniu rodziny. Programy afiliacyjne pozwalają na zarobienie przyzwoitych pieniędzy, ale trzeba bardzo dobrze znać swoich czytelników i dobierać produkty, które ich zainteresują.
 

Zarabianie na blogowaniu jest możliwe, ale trzeba włożyć w nie sporo wysiłku. Poszukiwanie odpowiednich programów pozwalających zarobić, przygotowywanie treści, które zachęcą do klikania w reklamy lub kupowania polecanych produktów, to wcale nie łatwe zadanie. Niemniej jednak warto spróbować.

 

jak zarabiać na pisaniu

Jak zarabiać na pisaniu?

Pisanie na potrzeby sieci to bardzo szerokie pojęcie. Słowami można zarabiać na wiele różnych sposobów. Można pisać teksty na zlecenie, prowadzić bloga, zająć się afiliacją, przygotowywać ebooki i kursy internetowe. To tylko początek listy możliwości, jakie daje słowo pisane. Dziś kilka pomysłów na to jak zarabiać na pisaniu.

Pisanie tekstów na zlecenie

To jeden z bardziej popularnych sposobów zarabiania na pisaniu tekstów. Klient zleca napisanie określonych tekstów, a po ich dostarczeniu autor otrzymuje umówioną zapłatę. Taka forma współpracy najczęściej dotyczy copywriterów, ale również dziennikarzy i autorów scenariuszy spotów reklamowych czy filmów.  W zależności od rodzaju tekstu, jaki autor tworzy kwoty uzyskane za jego napisanie mogą znacząco się różnić. Cechą charakterystyczną tej formy współpracy jest uzależnienie autora tekstów od zleceniodawców – jeśli klient nie zamówi tekstów nie ma szans na zarobek.

Prowadzenie bloga

W ostatnich latach okazało się, że jedną z ciekawych form zarabiania na pisaniu jest prowadzenie własnego bloga. Hitem stały się blogi eksperckie, w których autor dogłębnie porusza znajomą sobie tematykę. Przykładem może być blog Michała Szafrańskiego „Jak oszczędzać pieniądze”, o którym pisałam tutaj. Innym bardzo popularnym blogiem tego typu jest „To się opłaca” Agnieszki Skupieńskiej lub „Jestem Interaktywna” Oli Gościniak. Każdy z tych blogów porusza tematykę, w której specjalizuje się autor. Poza blogami eksperckimi można spotkać również blogi lifestylowe – opisujące życie autora, blogi o tematyce społecznej, politycznej, hobbystycznej. W sieci blogów są miliony. Tyle tylko, że nie każdy z nich zarabia. Blog, który przynosi korzyści finansowe to nie rzadkość, ale autor musi sporo się napracować, aby móc się z niego utrzymać. W przypadku blogów autor musi nie tylko umieć pisać ciekawe, wciągające teksty, ale również stać się świetnym marketingowcem, aby zainteresować swoją pracą czytelników.

Pod hasłem „Zarabianie na pisaniu bloga” najczęściej rozumiemy pieniądze z reklam, artykułów sponsorowanych oraz współpracy z markami. Niektórzy blogerzy idą krok dalej i tworzą swoje produkty, które sprzedają i w ten sposób zarabiają.

 

Afiliacja

Afiliacja to sprzedaż produktów za pomocą polecania. Osoby specjalizujące się w tworzeniu tekstów sprzedażowych mogą zabłysnąć na tym polu. Tworzenie stron, których zadaniem jest polecanie produktów w celu ich sprzedaży to częsta metoda zarabiania. Dzięki afiliacji można pozyskać ogromne sumy pieniędzy, o czym można przekonać się na przykładzie wspomnianego już blogera Michała Szafrańskiego (zajmuje się on polecaniem produktów finansowych). W jego przypadku dochody ze sprzedaży polecanych produktów sięgały dziesiątków tysięcy złotych. Niestety w przypadku większości osób zajmujących się tą metodą zarobkowania kwoty są znacznie niższe. W zależności od umiejętności i zaangażowania można zarobić od kilku groszy po kilka tysięcy złotych miesięcznie.

Tworzenie kursów on-line

Obecnie bardzo popularne są kursy on-line.  Występują one w różnych formach. Niektórzy autorzy stawiają na video, inni audio, a jeszcze inni na ebooki lub pliki tekstowe. Niezależnie jednak od rodzaju i tematu, każdy kurs potrzebuje treści pisanej. Tutaj doskonale sprawdza się umiejętność tworzenia ciekawych, eksperckich i edukacyjnych tekstów. Kursy on-line to bardzo często jeden z produktów sprzedawanych przez blogerów. Połączenie blogów eksperckich z kursami dotyczącymi tematów poruszanych we wpisach to doskonały sposób na zarobek.

Ebooki

Ebooki albo inaczej elektroniczne książki to kolejny sposób na zarobienie na pisaniu. Osoby, które tworzą powieści, opowiadania czy piszą wiersze mogą w ten sposób pokazać, że istnieją i przy okazji zarobić pierwsze pieniądze. W dzisiejszych czasach trudno jest wybić się pisarzom i poetom. Często zdarza się, że wysyłane do wydawnictw powieści wracają po wielokroć z informacją o odmowie wydania. Niekiedy nawet nie ma sensownego powodu, dla którego wydawnictwo rezygnuje z rękopisu. Ebooki to świetny sposób na rozpoczęcie kariery przez autorów piszących do szuflady. Wydanie swoich utworów w takiej formie nie wymaga szczególnych nakładów, a ich sprzedaż też może okazać się znacznie łatwiejsza niż wersji papierowej. Warto przy okazji zauważyć, że jeśli wydanie i sprzedaż ebooka skończą się powodzeniem, w przyszłości znacznie wzrastają szanse na wydanie utworów w wersji papierowej – wydawcy chętniej współpracują ze sprawdzonymi autorami.

Każda z wymienionych metod zarabiania na pisaniu jest dobra. Jednak każda z nich jest inna i przeznaczona dla kogo innego. Pamiętaj, że najlepiej zarabiać na tym, co lubi się robić. Jeśli nie czujesz się najlepiej w roli autora tekstów seo, bo wolisz pisać powieści, to spróbuj swoich sił wydając ebooka – bardzo możliwe, że Twoja książka podbije serca milionów czytelników i staniesz się kolejnym Mrozem 🙂 . Jeśli długie formy nie są dla Ciebie ale lubisz rzetelność i dokładną analizę faktów możesz wybrać prowadzenie bloga eksperckiego i współpracę z markami w Twojej dziedzinie. Poszukaj takiej formy pracy, która poza gotówką przyniesie Ci także satysfakcję. Pisanie musi być przyjemnością, bo jeśli tak nie będzie zamiast super tekstu powstanie beznadziejny gniot – a tego chyba nikt nie chce.

Zaufanie czyli Waluta Przyszłości

Zaufanie czyli Waluta Przyszłości – książka, którą świetnie się czyta

Z Michałem Szafrańskim, a raczej z jego blogiem, spotkałam się już kilka lat temu. Przeczytałam wpisy dotyczące oszczędzania i… zrezygnowałam z dalszego odwiedzania jego strony. Kilka lat później kupiłam książką „Zaufanie czyli Waluta Przyszłości” i przeczytałam jednym tchem, choć zupełnie nie spełniała moich oczekiwań. Dlaczego?

Moje pierwsze spotkanie z blogiem „Jak oszczędzać pieniądze?”

Jednym z nielicznych tekstów, które przeczytałam był „107 porad jak oszczędzać, czyli skąd możesz wziąć dodatkowe 200 zł / m-c”. Po przejrzeniu pierwszy kilku propozycji na oszczędzanie tekst mnie zniechęcił, ponieważ zupełnie nie miałam szans na zaoszczędzenie obiecanych 200 zł, choć z pewnością gotówka przydałaby się. W moim wypadku większość zaleceń wykonywałam w zupełnie naturalny sposób, a więc nie było opcji zatrzymania gotówki w domu. Jak bowiem mam zrezygnować z jedzenia na mieście, skoro w przypadku naszej rodziny takie wyjścia to najczęściej świętowanie ważnych dla nas dni np. urodzin dzieci, rocznicy ślubu itp. Pozwalamy sobie na nie sporadycznie i są dla nas świętem. Jak zatem mamy na nich oszczędzać? Podobnie z zakupem napojów gazowanych – ograniczamy je od zawsze do minimum, ponieważ stawiamy na zdrowe odżywianie i najczęściej pijemy wodę z sokami. Nie mogę oszczędzać na ubezpieczeniu auta, bo go nie mam. Podobnie na konsolidacji kredytów, ponieważ staram się nie zaciągać zobowiązań. To tylko kilka przykładów proponowanych „oszczędności”, które nie są dla nas  😉 .

Oczywiście wiele metod oszczędzania sprawdzi się w innych domach i nie przeczę, że warto zaglądać na blog Michała Szafrańskiego, jednak kilka lat temu dla mnie, jego wpisy stanowiły niewielką wartość. Niestety z wielu z nich wychodziło, że oszczędzanie to doskonały sposób na zwiększenie budżetu – ale przede wszystkim osób znacznie bogatszych niż ja. Tym samym zrezygnowałam z czytania i odwiedzania jego bloga.

Polecenia książki „Zaufanie czyli Waluta Przyszłości”

Z natury jestem okropnym uparciuchem i samoukiem. Jednak w ostatnich miesiącach postanowiłam skorzystać z wiedzy innych blogerów. Zaczęłam szukać grup na Facebooku dla przedsiębiorczych kobiet, copywriterów, osób zajmujących się marketingiem w sieci, prowadzących swoje firmy itd. Wśród nich znalazły się Hakerki Sukcesu – jedna z większych grup zrzeszających przedsiębiorcze kobiety, którą założyła i prowadzi Marta Krasnodębska. I właśnie ona w jednym ze swoich live’ów wspomniała o książce Michała Szafrańskiego. Po pewnym czasie o książce przeczytałam również w innych Facebookowych grupach. Właściwie wszystkie opinie o książce były pozytywne. Odniosłam też wrażenie, że podtytuł „Moja droga od zera do 7 milionów z bloga” pozwala sądzić, że to poradnik co zrobić, żeby rozkręcić swojego bloga i stwierdziłam, że być może przyda mi się wiedza w nim zawarta.

Zawiodłam się?

Postanowiłam kupić książkę i zobaczyć, co Michał Szafrański podpowie mi w sprawie moich serwisów. Nie czekałam na gotową receptę, na której będzie zapisane zrób to lub tamto, a przyniesie Ci tyle i tyle zysku. Aż tak naiwna nie jestem ;), zwłaszcza, że z doświadczenia wiem, iż działania przynoszące miliony jednym nie muszą sprawdzić się w przypadku innych przedsiębiorców. W każdym bądź razie kupiłam książkę przekonana, że jest to ciekawy poradnik. Niestety pod tym względem zawiodłam się, ponieważ okazało się, iż jest to autobiografia autora jednego z najpopularniejszych blogów w Polsce. Ja jednak bardzo lubię czytać i nie lubię marnować pieniędzy, więc postanowiłam przeczytać te kilkaset stron i zobaczyć, jak do swoich pieniędzy z bloga doszedł autor.

Moje wrażenia

Czy żałuję zakupu książki i przeczytania biografii? No cóż, nie lubię biografii ani autobiografii  i raczej unikam takich lektur, ale ta była świetna. Przede wszystkim książka jest dobrze napisana. Prosty język i nieskomplikowany przekaz sprawiają, że nawet nie wiadomo kiedy przeczytało się kolejnych 100 stron. Mnie czytanie zajęło 2 tygodnie (w międzyczasie byłam 10 dni na wakacjach, a książki nie zabierałam ze sobą ze względu na jej wagę 🙂 . Pomimo tego, że to biografia, znalazłam tam kilka przydatnych podpowiedzi dla siebie. Do mnie osobiście najbardziej trafiły informacje dotyczące newslettera – obecnie zbieram kolejnych zainteresowanych na dwóch listach i idzie mi to średnio. Dlatego też interesuje mnie każda porada jak to poprawić 🙂  . Poza tym dobrze jest dowiedzieć się, że praca nad blogiem bywa bezsensowna nie tylko dla mnie ale również dla tych, którzy zarabiają miliony. No może nie „ zupełnie” bezsensowna, ale pojawiają się chwile zwątpienia. To ważna wiadomość, ponieważ nie mam wokół siebie osób, z którymi na żywo mogłabym wymienić się takimi doświadczeniami.

Ja i Michał Szafrański – dwa różne światy, ale…

Podczas czytania książki od razu rzuciły mi się w oczy różnice między moim światem i światem Michała – zarabiającego blogera. Przede wszystkim różnią nas doświadczenia zawodowe. Wielką różnicą jest miejsce naszego zamieszkania i możliwości jakie za tym idą. Wiem, że wiele osób twierdzi, że Internet obejmuje cały świat, więc niezależnie od miejsca zamieszkania, każdy ma takie same szanse. Moim zdaniem tak nie jest, ale o tym może innym razem opowiem. Kolejną różnicą jest podejście do pieniędzy. Kwoty jakie znalazły się w cenniku Michała na początku jego blogowej drogi to dla mnie „kosmos”. 2000 zł za publikację tekstu to dla mnie kwota niewyobrażalna, nawet teraz, kiedy serwis, który prowadzę, ma 4 lata. Kolejną różnicą jest stosunek do pieniędzy oraz ich ilość. Niestety moja poduszka finansowa nigdy nie osiągnęła kilkudziesięciu tysięcy, nie mówiąc już o podjęciu ryzyka jakim jest zaciągnięcie pożyczki na 600 tys. zł, aby czuć się bezpiecznie finansowo – ale to moje prywatne poglądy i nastawienie do życia – nie lubię długów.

… skorzystam z tego co przeczytałam

Jak już wyżej pisałam po przeczytaniu książki zawiodłam się trochę jej treścią, bo oczekiwałam poradnika, a dostałam autobiografię. Nie oznacza to jednak, że nie skorzystam z tego, co przeczytałam. Znalazłam tam kilka ważnych dla mnie rzeczy. Jak pisałam właśnie walczę ze swoimi newsletterami, więc chętnie skorzystam z uwag kogoś doświadczonego. Kolejną rzeczą jest ryzyko. Jestem z natury osobą, która boi się ryzykować. Zawsze wydaje mi się, że podejmowanie ryzykownych działań może przynieść mi szkodę. Książka Michała dała mi w tej kwestii do myślenia. Może warto zaryzykować zwłaszcza, jeśli strata dla mnie nie jest wielka. Ostatecznie zaproponowanie współpracy za wyższą kwotę niekoniecznie równa się przegranej 🙂 .

Czy kupiłabym książkę jeszcze raz?

Szczerze mówiąc nie wiem. Gdyby nie moje mylne przekonanie o poradnikowej treści książki pewnie zamiast wydać kilkadziesiąt złotych poszłabym do biblioteki i skorzystała z dostępnego tam egzemplarza. Czy żałuje, że ją kupiłam – nie.  To świetna książka do czytania, pokazująca, że w Polsce też można zostać milionerem. Zarabiać można nawet na blogu 😉 . Z tej wiedzy chętnie skorzystam i postaram się także zarobić na blogu . Czy się uda – zobaczymy!

barter

Barter – musi opłacać się obu stronom

Kiedy prowadzisz własną firmę, wytwarzasz drobne rzeczy lub świadczysz usługi, prędzej czy później znajdzie się ktoś, kto chętnie podejmie z Tobą współpracę na zasadzie barteru. Zanim jednak podejmiesz decyzję o podjęciu się jej, dobrze zastanów się, bo nie zawsze jest to opłacalne. Podobnie w drugą stronę: jeśli chcesz zaproponować barter – najpierw sprawdź, czy współpraca będzie się opłacała  wszystkim stronom.

Czym jest barter?

Często jest tak, że mówi się o umowie barterowej ale nie każdy rozumie to pojęcie. Najprościej mówiąc barter to współpraca bezgotówkowa np. Ty piszesz super teksty dla właściciela sieci hoteli, a on w zamian funduje Ci wakacje w Grecji z noclegiem w swoim hotelu.  Taka współpraca barterowa często wygląda bardzo atrakcyjnie, ale nie zawsze taka jest. Warto pamiętać, zarówno proponując barter jak i podejmując się takiej współpracy, że powinna być ona opłacalna dla wszystkich stron.

Przykład dobrego barteru

Współpraca barterowa może być bardzo opłacalna. Nawet, jeśli nie przynosi na konto kolejnych złotówek, to pozwala na zaoszczędzenie pieniędzy i czasu obu stronom. Jako przykład mogę podać chociażby stworzenie mojej pierwszej strony firmowej. Kiedy zakładałam swoją działalność gospodarczą poza pisaniem tekstów niewiele umiałam. Ponadto nie posiadałam funduszy na zlecenie wykonania strony – to był na ówczesne czasy koszt kilkuset złotych. Dlatego postanowiłam podjąć się współpracy barterowej z Andrzejem – jednym ze swoich znajomych. On przygotował mi stronę, a ja w zamian napisałam mu teksty do przewodnika, który właśnie tworzył. Dzięki temu każde z nas miało to, na czym mu zależało. Dla mnie napisanie tekstów nie było specjalnym wyczynem, aczkolwiek musiałam zagłębić się nieco w historię Bieszczad. Dla Andrzeja stworzenie firmowej wizytówki też nie było wymagającym zadaniem – zajmował się tym na co dzień. Z drugiej strony zanim osobiście udałoby mi się zrobić sobie stronę pewnie bym osiwiała lub musiałabym zatrudnić innego informatyka, a tym samym wydać kilkaset złotych, których akurat nie miałam. Andrzej, gdyby nie ten barter, też miałby do wyboru – samodzielne napisanie tekstów lub zapłacenie innemu autorowi.

Ten barter, choć pojawiły się potknięcia, był udany dla obu stron.

Przykład złego barteru

Trzeba jednak zaznaczyć, że propozycje współpracy bezgotówkowej bardzo często są opłacalne wyłącznie dla osoby, która taką formę współpracy proponuje. Takie propozycje dostaję dość często jako właściciel serwisu Seniorzy24.pl (pisałam o nim TUTAJ). Serwis zrzesza bardzo szczególną grupę czytelników, która w ostatnim czasie stała się grupą docelową wielu kampanii marketingowych. Stąd też co pewien czas pojawiają się propozycje publikacji artykułów sponsorowanych na stronie. Większość reklamodawców pyta o cennik i za publikację tekstu płaci. Są jednak i tacy, którzy pragną podarować redakcji „coś” w ramach barteru.  Kilka dni temu pojawiła się propozycje jednego z hoteli w miejscowości uzdrowiskowej, którego przedstawiciel w zamian za opublikowanie treści sponsorowanej zaoferował voucher na zabiegi świadczone w tym hotelu. Propozycja na pierwszy rzut oka ciekawa, ale po dokładniejszym przyjrzeniu się ofercie, na współpracy zyskuje wyłącznie hotel, ponieważ dla mnie voucher jest zupełnie nieprzydatny. Dlaczego? Przede wszystkim hotel znajduje się kilkaset kilometrów od siedziby redakcji, co wiąże się z koniecznością dojazdu i kosztami (których oczywiście nie pokrywa reklamodawca). Po wtóre po przyjeździe konieczne byłoby spędzenie nocy w tym hotelu – oczywiście opłata za nocleg i wyżywienie leży po mojej stronie. Na koniec mogłabym skorzystać z wybranego zabiegu, co pewnie byłoby bardzo przyjemne 🙂 . Zliczając wszystkie za i przeciw, pewnie zrezygnowałabym z wykorzystania vouchera.

Z drugiej strony propozycji znajduje się hotel, który otrzymuje reklamę w formie publikacji artykułu sponsorowanego. W ten sposób dociera do minimum 3000 potencjalnych klientów miesięcznie.

Jak widzisz, taki barter to całkiem niezły interes – tylko dla kogo?

Czy zawsze musi być po równo?

Zdarza się, że współpracę barterową można wycenić bardzo dokładnie i na tej podstawie stwierdzić czy opłaca się ją podejmować.

Przykład:

Wykonanie strony internetowej to koszt – 800 zł

Napisanie tekstu o określonych parametrach to koszt – 50 zł

Tym samym jedna strona oferuje stworzenie strony za 800 zł, zaś druga dostarczenie 16 tekstów za 50 zł sztuka.

Rozliczenie jest proste i nie nastręcza żadnych problemów.

Zdarza się jednak, że wartość współpracy trudno określić w formie gotówkowej, można ją wycenić tylko z jednej strony lub wartość współpracy jest różna dla stron.

Przykład – moja współpraca z wydawnictwami

Uwielbiam czytać i posiadać książki, jednak jestem okropnym sknerą, który nie lubi wydawać gotówki na książki. Stąd też współpraca barterowa z wydawnictwami to coś, co bardzo sobie cenię. Moja praca jest mierzalna – istnieje cennik za napisanie i publikację tekstu, podobnie jak cena książki, którą promuje wydawnictwo. Zdarza się jednak, że decyduję się na współpracę barterową tylko dlatego, że chcę przeczytać książkę, która dopiero się ukażę lub mieć tomik w swojej kolekcji.

Taka forma współpracy zazwyczaj nie jest opłacalna dla mnie pod względem finansowym, ale i tak się na nią zgadzam, bo kocham mieć książki na półce 😉

Czy zgadzać się na współpracę barterową?

Wszystko zależy od Ciebie. Jeśli uważasz, że uszykujesz na takiej współpracy to zgódź się na nią. Jeśli Twoim zdaniem nic nie zyskujesz to negocjuj warunki lub nie podejmuj się działania bezgotówkowego.

 

audyt bloga

Audyt bloga w babskim stylu – czy to dobry pomysł?

O tym, że biznes kobiecy i męski znacząco różnią się od siebie, można przekonać się, chociażby odwiedzając grupy biznesowe na Facebooku skierowane do przedsiębiorców różnych płci. Kobiece biznesy są ładniejsze i bardziej dopracowane, jeśli chodzi o szczegóły, natomiast męskie bardziej odważne i zaawansowane techniczne. Czytaj dalej

jak pisać teksty na bloga

Jak pisać teksty na bloga?

Pierwsze blogi nazywano często wirtualnymi pamiętnikami. Dziś nadal istnieje wiele blogów spełniających tę funkcję, jednakże bardzo szybko rośnie liczba tych, które pisane są w formie poradników. Coraz częściej dzisiejsze blogi to nie wynurzenia nastolatków, a w pełni wartościowe poradniki eksperckie łączące teorię z ogromną ilością uwag praktycznych.Czytaj dalej