jak pisać mądre teksty

Jak pisać mądre teksty

O tym, że tekst dziennikarza musi być „mądry” wie każdy. Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę z tego, iż podobnie jest w przypadku tekstów copywriterskich. Bardzo istotne jest, by to, co pojawi się na stronie firmowej, blogu a nawet zwykłym preclu nie było wyssane z palca. Warto pamiętać, że internauci trafiają na prawie wszystkie strony dostępne w sieci, nawet jeśli ich twórcom wydaje się inaczej.

O czym należy pamiętać pisząc tekst

Mówiąc o pisaniu merytorycznym nie mam na myśli sprawdzania wszystkich informacji, które znajdą się w każdym tekście. Są teksty, które z założenia muszą opierać się na specjalistycznych danych np. opracowania książek, referaty naukowe, artykuły prasowe. Są też takie, do napisania których wystarczy wiedza potoczna np. przepisy kulinarne, praktyczne porady itp. Niezależnie jednak od tego z jakich zasobów wiedzy korzystasz do napisania tekstu muszą być one sprawdzone.  Musisz pamiętać, że ludzie wierzą w to, co jest napisane, nawet jeśli autor tworzy tekst „z przymrużeniem oka”.

Gdzie szukać wiedzy

Copywriter to zawód, którym parają się bardzo różne osoby. Teksty piszą zarówno nastolatki uczące się w szkole średniej jak i seniorzy z tytułami naukowymi. Jak można przypuszczać ich wiedza jest bardzo zróżnicowana, co nie koniecznie musi być złe. Niezależnie jednak od stopni naukowych i życiowego doświadczenia należy pamiętać, by jako podstawę merytoryczną tekstu wykorzystywać jedynie sprawdzone źródła wiedzy.

Dziś bardzo często korzystamy ze źródeł internetowych, co nie jest złe, niemniej jednak w tekstach pochodzących z sieci pojawiają się błędy, co trzeba mieć na uwadze. Jedne z nich są bardzo łatwe do wychwycenia, a inne wręcz przeciwnie.

O tym jak głupie informacje znajdują się w sieci nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Dla mnie sztandarowym przykładem była porada znaleziona w jednym z poczytnych serwisów parentingowych. Autor artykułu dotyczącego karmienia dziecka piersią zalecał, by w czasie przeziębienia mamy, podawać noworodkowi pokarm, nie z butelki i za pomocą smoczka (dziecko może odzwyczaić się od piersi), ale przy pomocy wypełnionej mlekiem rękawiczki lateksowej.

Jeśli jesteś doświadczonym rodzicem z pewnością na twoich ustach pojawił się delikatny uśmieszek. Wiedz jednak, że ta informacja pojawiła się także jako porada na forum internetowym i rozgorzała pod nią dyskusja początkujących mam, które uznały ją za mądrą. A co jeśli wśród nich był copywriter, który tę informację prześle dalej, do kolejnego serwisu czytanego przez setki tysięcy młodych mam? Co jeśli któraś z nich skorzysta z tej wiedzy i zrobi krzywdę swojemu maleństwu?

Dlatego jeśli chcesz być dobrym copywriterem pamiętaj, by szukać wiedzy tam, gdzie jest największe prawdopodobieństwo otrzymania wysokiej jakości, sprawdzonych informacji.

Odpowiedzialność za słowo

O tym jak ważna jest rozwaga podczas pisania tekstów może świadczyć serwis internetowy Asz Dziennik. Jest on z założenia prześmiewczym odpowiednikiem polskich mediów informacyjnych. Ten, kto zna rodzaj tekstów, jakie są w nim publikowane spogląda na informacje tam zamieszczane z przymrużeniem oka. Są jednak osoby, które wierzą w każde słowo opublikowane w tym medium. Można się o tym przekonać czytając zaangażowane komentarze zarówno pod artykułami na portalu jak i w serwisach społecznościowych, gdzie pojawiają się przekierowania do treści w tym medium.  O ile wiadomość, że celebrytka XY na swoim koncie na Facebooku czy Twitterze umieściła, co najmniej, niemądry wpis – jest zazwyczaj prawdą i wiara w nią nikomu nie sprawi kłopotu, o tyle wyssane z palca informacje dotyczące życia osób publicznych mogą zmienić nastawienie do nich a w najgorszym wypadku wpłynąć na ich dalsze życie. Dlatego zanim stworzysz jakikolwiek tekst pamiętaj, że musisz wziąć odpowiedzialność za każde umieszczone w nim słowo.

Pamiętaj!

Jeśli piszesz tekst na strony internetowe czy do prasy, zawsze pisz w taki sposób jakbyś przekazywała informację bliskiej osobie. Przecież nie powiesz swojej siostrze czy córce, aby nowonarodzonemu dziecku podała mleko w rękawiczce lateksowej. Bierz odpowiedzialność za każde napisane słowo, nawet jeśli pojawi się ono „tylko” na zapleczówce czy na stronie z preclami.

 

 

 

Copywriting – praca w domu

W ostatnim tygodniu spotkałam się kilkukrotnie z dyskusją dotyczącą pracy w domu, a dokładniej pracy copywritera wykonywanej przez mamę. Pojawiło się sporo pytań i odpowiedzi dotyczących tego zagadnienia. Stwierdziłam, że skoro sama zaliczyłam początek działalności copywrierskiej w czasie, gdy moje dzieci zaczynały chodzić do przedszkola, to może warto na ten temat kilka słów napisać.

Jak się zaczęło?

Moja kariera copywritera zaczęła się zupełnie przypadkowo. Kiedy syn i córka poszli do przedszkola stwierdziłam, że czas wracać do pracy. Najpierw udało mi się załapać na wspaniałą i niezwykle rozwijającą pracę w call center.  W sumie praca niezbyt dobrze płatna, a do tego poza miejscem zamieszkania, co wydłużało czas nieobecności w domu o niemal 2 godziny. Jednak po niemal 5 latach nieobecności na rynku pracy, nawet zapraszanie na pokazy garnków było super zajęciem 🙂 . Niestety już po 3 miesiącach okazało się, że nie tylko nie mam szans na uczciwe pieniądze, ale dodatkowo pracodawcy robią wszystko, by jeszcze uprzykrzyć pracownikom życie. Pewnego pięknego dnia przyszłam do pracy i okazało się, że właściwie to nie mam gdzie dzwonić, bo zabrakło listy numerów, które dostawałyśmy każdego dnia. Wtedy, chyba po raz pierwszy postawiłam się szefostwu i trzasnęłam drzwiami.

W sumie straciłam niewiele, ale wracając do domu płakałam jak bóbr. W moim miasteczku nie ma zbyt wiele zakładów pracy, gdzie przyjmowaliby pracowników. A bycie mamą dwójki maluchów jeszcze dodatkowo utrudnia znalezienie odpowiedniej pracy. Wracałam więc z poczuciem ogromnej porażki. Pamiętam, że w autobusie przysiadała się do mnie starsza pani, która zapytała co się stało. Opowiedziałam jej o tym jak zostałam oszukana, a ona powiedziała, że pomodli się za mnie i na pewno wszystko się ułoży. Podeszłam do tego zapewnienia nieco sceptycznie, ale okazało się, że moja rozmówczyni miała rację. Wracając do domu zobaczyłam ogłoszenie na witrynie sklepowej. Było tam napisane, że firma poszukuje administratora strony internetowej. Postanowiłam zgłosić chęć pracy – choć ja i internet niewiele mieliśmy ze sobą wspólnego. Okazało się, że potrzebny był administrator serwisu parentingowego. Choć technicznie niewiele umiałam, to moja wiedza związana z wychowaniem dzieci okazała się bezcenna (i kto by pomyślał, że posiadanie dzieci pomaga dostać pracę?).  Bardzo szybko przekonałam się, że łatwo przychodzi mi pianie tekstów i szybko nauczyłam się obsługi wordpressa oraz podstaw seo. Niestety po roku pracy w serwisie Linkbaby.pl wygasła moja umowa i po raz kolejny zostałam na lodzie.

Wtedy moi znajomi z forum dla pozycjonerów zaproponowali mi, bym zaczęła pisać teksty na zlecenie. Poszłam więc do urzędu i założyłam firmę. W sumie nie zastanawiałam się zbytnio nad tym czy znajdę klientów i czy w ogóle to się opłaca. Po prostu zarejestrowałam działalność i 1 kwietnia 2012 roku moja firma rozpoczęła działalność.

Muszę powiedzieć, że przez te 6 lat bywało różnie. Były miesiące, kiedy zarabiałam całkiem nieźle, ale były i takie, kiedy dopłacałam do interesu.  Niemniej jednak firma nadal działa, więc nie jest tak tragicznie 🙂

Praca w domu

Czytając wpisy na blogach freelancerów można dowiedzieć się, że praca w domu jest rewelacyjna. Nie trzeba martwić się poleceniami zwierzchników, nie ma wyznaczonych godzin pracy i ogólnie jest świetnie.  W moim wypadku tak nie było. Praca w domu ma wiele zalet, ale także nie jest wolna od wad – szczególnie, kiedy jest się mamą.  Często można dowiedzieć się, że jedną z największych zalet pracy w domu jest to, że można pracować, kiedy się chce, a nie od 8 do 16. To prawda, ale warto zauważyć, że czas pracy jest mocno ograniczony przez obowiązki domowe. Rzadko która kobieta jest w stanie zamknąć się na X godzin w pokoju i pracować. W praktyce w ciągu dnia trzeba odprowadzić dzieci do przedszkola, potem zrobić zakupy, pranie, posprzątać – zrobić kawę i może jakąś godzinkę popracować. Niestety zanim zacznie się praca na poważnie zegar wybija godzinę, kiedy trzeba odebrać dzieci z przedszkola. Po drodze jeszcze spacer, w domu obiad, podwieczorek, zabawa, przygotowanie do snu – i nagle okazuje się, że jest już 20.00 i w sumie z pracy niewiele wyszło 🙁 . A przecież klienci czekają na teksty. Więc zamiast 8 godzin w biurze wszystko trzeba zrobić przez 2-3 godziny, kiedy dzieci śpią. Jak można się spodziewać – nie tylko mniej czasu poświęca się pracy, ale także złotówek w kieszeni jest mniej niż na etacie.

Mówiąc o przepracowanych godzinach zapomniałam wspomnieć o tych dniach, kiedy maluchy chorowały. Przy dwójce dzieci z ospą albo rota wirusem o twórczej pracy nawet nie ma co myśleć. Najgorszym okresem był pierwszy semestr w przedszkolu, kiedy to moje pociechy chorowały dwa tygodnie, potem szły do przedszkola na kilka dni i kolejne dwa tygodnie w domu.

Ale spokojnie, drogie mamy – każdy kolejny rok w przedszkolu to mniej chorób, a w szkole to moje pociechy niemal wcale nie chorują 🙂 .

Dziś moje pociechy są uczniami 5 i 4 klasy szkoły podstawowej. Umieją zająć się same sobą. Same odrabiają lekcje, a nawet potrafią zrobić sobie kanapki. Czyli w sumie jest super i czas na pracę powinien się znaleźć… No właśnie „powinien”… Niestety nie ma tak dobrze. Moje pociechy bardzo się kochają, ale nie potrafią wytrzymać 10 minut spokojnie. Ciągła wojna o wszystko sprawia, że żałuję, iż nie są już tymi słodkimi przedszkolakami. Kiedy byli mali miałam szansę na pracę wieczorami, bo dzieci zasypiały ok. 20.00.  Niestety teraz o tej porze to moje maluszki zaczynają rozrabianie na całego. Jak mają dobry dzień to spokojnie robi się ok. 22.00 w gorsze dni czas zasypiania się wydłuża.

Warto jeszcze zaznaczyć, że problemy domowe bardzo mocno odbijają się, przynajmniej w moim wypadku, na mojej pracy. Jeśli zdarzy się jakaś poważniejsza kłótnia, albo pojawiają się problemy w szkole, to zamiast o temacie artykułu, moja głowa myśli stale o tym jak rozwiązać problem. Tym samym z pisania nici.

Okropne? Pewnie tak. Jednak są także dni nieco lepsze. Doskonałym tego przykładem są odwiedziny kolegów moich dzieci. Nie wiem jak u innych mam, ale u mnie w domu dodatkowa dwójka lub trójka maluchów oznacza – ciszę i spokój. Nie wiem jak to działa, ale pokój pełen dzieci jest znacznie cichszy niż ten, gdy są tam tylko moje pociechy.

Poza tym po 6 latach pracy w domu można się przyzwyczaić do ciągłej pracy na kilku etatach. Każda mama freelancerka musi sama stworzyć swój system pracy. To nie jest łatwe, ale pewnego dnia okazuje się, że większość trudności można pokonać. Trzeba mieć też nadzieję, że dzieci kiedyś wyrosną i uda się naprawdę pracować na pełen etat. Ja osobiście taką nadzieję, gdzieś w sercu mam, ale czy i kiedy się ziści?

A jak praca w domu wygląda u Was – mamy freelancerki? Napiszcie w komentarzach.

 

 

case study

Tekst o animacjach reklamowych – case study

Opublikowanie swoich tekstów w serwisach branżowych wydaje się niekiedy nieosiągalne, zwłaszcza dla początkujących copywriterów. Są jednak sposoby – swego rodzaju wytrychy, które sprawiają, że teksty pojawiają się w najbardziej niespodziewanych miejscach. Jeśli masz świetny tekst roześlij go za pośrednictwem biur prasowych, a już kilka dni później będziesz miał możliwość pochwalenia się artykułami opublikowanymi na stronach branżowych e-magazynów.

Dziś krótka historia tekstu o animacjach reklamowych, który  rozsyłałam za pośrednictwem biur prasowych rok temu.

Tekst

Tekst „Animacje reklamowe – czy to się sprawdza?” powstał na zamówienie jednej z agencji marketingowych, z którymi współpracuję, ponad rok temu. Jako dodatkową usługę zaoferowałam umieszczenie go w moim, firmowym biurze prasowym oraz rozesłanie tekstu do wirtualnych biur prasowych rozsyłających notki prasowe.

Miejsca umieszczenia tekstów

Gotowy tekst został opublikowany w firmowym Biurze Prasowym. Drugim serwisem, gdzie został dodany artykuł był serwis Newsrm.tv. Teksty zamieszczane zarówno w biurze prasowym mojej firmy jak i Newsrm.tv są rozsyłane do setek redakcji różnych serwisów internetowych. Redaktorzy pracujący w serwisach tematycznych otrzymują artykuły, następnie sprawdzają czy ich tematyka odpowiada branży, którą reprezentują. Kolejnym etapem jest sprawdzenie tekstu pod względem merytorycznym oraz jakościowym. Jeśli tekst spełnia wymagania serwisu jest publikowany.

Gdzie ukazał się artykuł „Animacje reklamowe – czy to się sprawdza?”?

Mój artykuł ukazał się w biurach prasowych wspomnianych powyżej:

  1. http://newsrm.tv/komunikat-pr/animacje-reklamowe-sie-sprawdza/
  2. http://corpicorn.biuroprasowe.pl/37787/animacje-reklamowe-%E2%80%93-czy-to-sie-sprawdza

oraz w kilku serwisach branżowych i nie tylko:

  1. http://www.prestiz.info.pl/Animacje_reklamowe_%E2%80%93_czy_to_si%C4%99_sprawdza,331,5028
  2. http://vipmultimedia.pl/animacje-reklamowe-czy-to-sie-sprawdza/
  3. https://www.signs.pl/animacje-reklamowe-%E2%80%93-czy-to-sie-sprawdza,31433,artykul.html
  4. https://nowymarketing.pl/a/12726,animacje-reklamowe-czy-to-sie-sprawdza
  5. http://bezale.pl/2017/02/15/animacje-reklamowe-nowosc-na-rynku/

 

Linki idealne do portfolio

Tekst dotyczący animacji reklamowych został opublikowany w wielu serwisach, dzięki czemu do klienta trafiło kilka zainteresowanych tą tematyka osób. Ja pochwaliłam się artykułem na Facebooku, dzięki czemu mogli go przeczytać moi znajomi, a może również potencjalni klienci.

Jeśli masz dobre teksty spróbuj wysłać je do wirtualnych biur prasowych. To doskonały sposób na pozyskanie pierwszych publikacji do swojego portfolio.

Jak stworzyć portfolio copywritera? – darmowy PDF, z którego warto skorzystać

PDF „Jak stworzyć portfolio copywritera w kilka dni” można pobrać zapisując się na mój newsletter. Dziś podpowiem dlaczego warto do niego sięgnąć.

Dlaczego powstał ten ebook?

Tworząc posty, wyzwania czy ebooki staram się bazować na moich własnych doświadczeniach zawodowych. Jednym z najbardziej nieprzyjemnych było to, kiedy okazywało się, że nie mam szans na otrzymanie zlecenia, ponieważ klient chce zobaczyć moje portfolio, a ja nie bardzo mam co mu pokazać. Wraz z kolejnymi zleceniami udało mi się stworzyć portfolio, które z czasem rozwijało się i zmieniało. Teraz jednak wiem, że swoimi publikacjami mogłabym podzielić się nawet z pierwszym klientem, gdym wcześniej wiedziała, gdzie można opublikować swoje artykuły.

Ja na początku swojej drogi zawodowej straciłam kilku klientów przez to, że nie miałam portfolio. Pomyślałam więc, że mogę uchronić Ciebie przed takim nieprzyjemnym doświadczeniem i dlatego napisałam ebooka, w którym znajdują się informacje z jakich publikacji stworzyć swoje pierwsze portfolio.

Czy rzeczywiście można stworzyć portfolio w kilka dni?

Na to pytanie może być kilka różnych odpowiedzi. Niektórzy, doświadczeni copywriterzy uważają, że portfolio powstaje w wyniku pracy z klientami. W ich portfolio umieszczane są tylko najwyższej jakości treści, które powstają podczas wykonywania zleceń. Moim zdaniem mają oni rację w 100%, ale niestety takie wymarzone portfolio może powstać tylko wtedy, gdy kariera copywritera trwa od dłuższego czasu.  Co zatem z tymi, którzy dopiero zaczynają? Jeśli należysz do grupy osób, które stawiają pierwsze kroki w tym fachu nie musisz czekać na pierwsze zlecenia aby zamieścić teksty w portfolio. Możesz w kilka dni opublikować swoje artykuły na różnych stronach internetowych i z nich utworzyć portfolio. Być może nie będą one najwspanialszymi tekstami na świecie, ale wystarczą, by klient zobaczył jak piszesz.

Co znajduje się w ebooku?

W ebooku „Jak stworzyć portfolio początkującego copywritera w kilka dni”  znajdziesz informacje, gdzie możesz opublikować swoje teksty, aby móc  pokazać linki do nich swoim klientom. Niektóre z opcji, które Ci podpowiadam wymagają odczekania kilkunastu dni, aż Twoje teksty pojawią się w sieci, a w innych wypadkach już po 1-2 dniach pierwsi internauci zaczną czytać Twoje artykuły.

Jeśli jeszcze nie masz ebooka „Jak stworzyć portfolio początkującego copywritera w kilka dni” koniecznie zapisz się na newsletter i odbierz go w prezencie.

wyzwanie

Wyzwanie – czas na podsumowanie

W Walentynki zakończyło się pierwsze wyzwanie, które zorganizowałam.  Jak poszło? Czy się udało? Jakie wnioski wyciągnęłam? Postanowiłam napisać kilka słów na ten temat.

Powód wyzwania

Pierwszym pytaniem jakie należy sobie zadać podczas tworzenia wyzwań jest to:  „dlaczego to robię”. Moje wyzwanie powstało z myślą o zebraniu grupy osób, które chciałyby zacząć zarabiać na copywritingu. Postanowiłam podzielić się z zainteresowanymi swoją wiedzą o początkach zarabiania na pisaniu tekstów. Wielu zaczyna od tekstów SEO i właśnie tego tematu dotyczyło moje pierwsze Wyzwanie.

Kilka słów o uczestnikach

No cóż, muszę przyznać, że moje pierwsze Wyzwanie nie przyciągnęło tłumów osób, które koniecznie chcą pisać teksty zarobkowo. Nie oznacza to jednak, że zainteresowania nie było, a wręcz przeciwnie. Kiedy zaczynałam przygotowania do wyzwania miałam nadzieję, że znajdzie się choć jedna osoba zainteresowana. Udało się zebrać grupę nieco większą, co bardzo mnie cieszy.

Jeśli chodzi o uczestników Wyzwania – były nimi same kobiety, co zmusiło mnie do przeredagowania całego tekstu :), ale to nie problem, bo miło jest robić coś dla osób zainteresowanych.

Forma Wyzwania

Wyzwanie było serią maili z przekierowaniem na stronę z materiałami i zadaniami w plikach PDF.  Zgodnie ze statystykami większość maili otwierana była w ponad 75% i ponad 50% osób klikało w linki z przekierowaniem. Moim zdaniem jest to dość dobry wynik, aczkolwiek zawsze może być lepiej :).

Wykonaniem poszczególnych zadań można było podzielić się na grupie Facebookowej. Można było tam również zadawać pytania dotyczące wyzwania. Niestety działanie grupy pozostawia sporo do życzenia – widocznie nie jestem najbardziej społecznym stworzeniem na świecie i muszę jeszcze sporo się nauczyć.

Czy jestem zadowolona?

Tak. Wprawdzie nie obyło się bez potknięć, ale chyba nie było tak źle. Okazało się, że moja wiedza jest przydatna i ktoś, poza mną, chce z niej skorzystać. Przy okazji sporo się nauczyłam.

Czy będzie kolejne wyzwanie?

Oczywiście! Już teraz zaczynam przygotowania do kolejnego wyzwania. Na razie jednak o tym sza…

Wyzwanie na Facebooku – sposób na naukę i ćwiczenie umiejętności

Osobiście jestem okropną Zosią Samosią. Do wszystkiego chcę dojść sama. Uważam, że nikt nie wykona zadania lepiej niż ja. A do tego często pojawia się u mnie przekonanie, że nie ma sensu szukania wskazówek u kogoś innego, bo i tak ja lepiej zrobię wszystko po swojemu. Jak można się domyślić nie zawsze wychodzi mi to na dobre. Na szczęście moje podejście do nauki w ostatnim czasie całkowicie się zmieniło. Miały na to wpływ miedzy innymi organizowane w internecie mini kursy i wyzwania.

Jak to się zaczęło?

Możliwość nauki zdalnej odkryłam w październiku, kiedy to zupełnie przypadkiem na Facebooku wyświetliła mi się reklama Konferencji BeOnline organizowanej przez Grażynę Pawtel-Lorente. Obejrzałam kilka ciekawych wywiadów z kobietami zajmującymi się biznesem w sieci. Potem przejrzałam ich strony internetowe i zapisałam się do grup na Facebooku i nagle odkryłam, że zamiast samodzielnie szukać odpowiedzi na pytania dotyczące prowadzenia działalności gospodarczej, tworzenia stron internetowych czy marketingu, znacznie lepiej jest zapytać innych przedsiębiorczych kobiet. Niemal na 100% pytań można otrzymać  odpowiedź, ponieważ pytania dotyczące tematyki około biznesowej często powtarzają się niezależnie od formy prowadzonej działalności.

Wyzwania i mini kursy na Facebooku

Kolejnym moim odkryciem są wyzwania organizowane na Facebooku. Dzięki nim bardzo szybko można zdobyć wiedzę dotyczącą konkretnej tematyki. Dzięki wyzwaniom organizowanym przez Martę Krasnodębską na jej grupie Hakerki Sukcesu – udało mi się ogarnąć Fan Page serwisu Seniorzy24.pl. Korzystałam również z mini kursu Oli Gościniak, która w swojej grupie Jesteśmy Interaktywne uczyła jak we własnym zakresie ogarnąć podstawy SEO dla swojej strony lub bloga.  Wyzwania i mini kursy to moim zdaniem bardzo ciekawa forma nauki, dlatego postanowiłam również zorganizować takie wydarzenie u siebie.

Wyzwanie na Facebooku „Poznaj teksty SEO w 3 dni”

W zorganizowanym przeze mnie wyzwaniu chciałabym pokazać Wam jak pisać proste teksty, za które klienci zechcą zapłacić. Biorąc udział w wyzwaniu dowiesz się czym jest precel, tekst zapleczowy czy opis do katalogu. Powiem Ci czym się charakteryzują takie teksty oraz jak je napisać. Przekonasz się, że te trzy dni, które spędzimy razem pomogą Ci nauczyć się tego, czego ja – Zosia Samosia- uczyłam się znacznie dłużej.

Nie czekaj – zapisz się już teraz!

pisanie tekstów

Copywriting- podstawowe pojęcie cz.3

W dwóch poprzednich wpisach znalazły się ogólne pojęcia związane z copywritigiem oraz rodzaje tekstów SEO, które mogą pisać początkujący copywriterzy. Dziś przyszła kolej na pojęcia dotyczące elementów tekstów, które zamawiają klienci.

Tytuł

Większość tekstów zamawianych przez klientów powinna posiadać tytuł. Czasami w przypadku opisów produktów lub opisów do katalogów klienci ich nie wymagają.  Tytuł tekstu powinien być chwytliwy, by zainteresował czytelników, ale niezbyt długi. Często można przeczytać w poradnikach, że nie powinien przekraczać 65 znaków. Wymóg ten wynika z tego, że właśnie takiej długości tekst jest wyświetlany w całości w wyszukiwarkach.

Lead

Jest to krótki wstęp do tekstu. Stosuje się go niemal we wszystkich rodzajach tekstu z wyjątkiem opisów do katalogów i opisów produktów. Teoretycznie lead powinien mieć 250-300 znaków, jednak w praktyce bywa różne.

Śródtytuły

Śródtytuły dzielą jednolity tekst na kilka krótszych części. Warto je stosować przede wszystkim dlatego, iż dzisiejsi użytkownicy internetu rzadko czytają całe artykuły. Najczęściej jedynie skanują tekst czytając wyłącznie śródtytuły.  Jeśli któryś z nich zainteresuje czytelnika, wówczas decyduje się na czytanie całego wpisu lub wybranej jego części.

Podsumowanie

Pisząc dłuższy tekst warto na końcu umieścić podsumowanie. Wystarczy kilka zdań, aby w pamięci czytelnika utkwiły najważniejsze informacje.

Kategorie

Kategorie to działy, do których przynależne są konkretne teksty. Występują niemal na każdej stronie internetowej niezależnie od jej funkcji. Kategorie wpisów można znaleźć np. na blogach czy pressel peges, kategorie produktów pojawiają się w sklepach internetowych czy serwisach aukcyjnych.

Tagi

Tagi to wyróżnione słowa, które określają krótko tematykę tekstu. Są ważne, ponieważ ułatwiają pozycjonowanie strony. W dziale tagi warto umieszczać frazy kluczowe.

Fraza kluczowa

Fraza kluczowa to wyraz lub zbitek wyrazów, które mają pomóc w pozycjonowaniu strony internetowej.  Jest ona umieszczana niemal w każdym zlecanym tekście. Najczęściej zleceniodawcy chcą, by pojawiła się w tekście co najmniej raz w podanej przez nich formie oraz 2-3 razy odmieniona przez przypadki. Może występować zarówno w samej treści jak i w tytule i śródtytułach (co jest wskazane ze względu na pozycjonowanie).

Ta część zamyka mój mały słownik podstawowych pojęć z zakresu copywritingu. Jeśli pojawią się kolejne pojęcia, które warto dodać do tej listy na pewno powstanie kolejna część. Mam nadzieję, że ten krótki słowniczek będzie przydatny dla tych, którzy dopiero zaczynają przygodę z pisaniem Jeśli masz jakieś pomysły, na kolejne bardzo ważne hasła możesz je dodać w komentarzach.